16-17.08.2017 – dwudziesty drugi trening W naszym dojo w Kasugai działo się coś związanego z kendo, stąd, przez te dwa dni, trenowaliśmy u senseja w domu – albo w jego ‘biurze’ albo na podjeździe pod domem. Jak można łatwo zgadnąć, nie ma tam zbyt wiele miejsca, stąd przede wszystkim zajmowaliśmy się pchnięciami w statyce (jak... Czytaj dalej →
Podróż do serca Jukendo – Klara – dni 23-25
13-08-2017 Niedziela – dzień wolny. Ale ten czas leci! Dzisiaj pojechaliśmy do Kioto, by zobaczyć trochę więcej kraju, w którym przyszło nam mieszkać przez te miesiące. Wspięliśmy się na szczyt góry Inari, wybrawszy walkę z pająkami i innymi morderczymi insektami zamiast ze stadem turystów – głównie dlatego, że zboczyliśmy z uczęszczanej trasy na rzecz wąskiej,... Czytaj dalej →
Podróż do serca Jukendo – Klara – dni 20-22
09-08-2017 – szesnasty trening Nathan – Amerykanin – przywlókł ze sobą jakąś infekcję, która po kolei rozkłada wszystkich na łopatki. Na szczęście najgorszy moment miałam już za sobą, więc czułam się na tyle dobrze, by trenować, nawet pomimo okropnego upału. To był też dzień, gdzie czułam się, jakbym dopiero co przekroczyła próg dojo po raz... Czytaj dalej →
Podróż do serca Jukendo – Klara – dni 16-19
06-08-2017 Niedziela – dzień wolny Jako iż Nathan, Amerykanin, wpadł na tydzień z wizytą, zdecydowaliśmy się dołączyć do niego i nieco pozwiedzać okolicę. Nasze wcześniejsze dni wolne spędziliśmy w Osu Kannon i na festiwalu niemieckiego piwa, była to więc pierwsza okazja, by tak naprawdę zobaczyć coś w samej Nagoi, na przykład tutejszy zamek. Nie zrobił... Czytaj dalej →
Podróż do serca Jukendo – Klara – dni 12-15
01-08-2017 – jedenasty trening I tym sposobem rozpoczęliśmy kolejny miesiąc dźgania ludzi drewnianą bronią. Choć może powinnam zarzucić taki optymistyczny ton, bo zmiana jednej cyfry w dacie oznacza też, że jesteśmy tu wystarczająco długo, aby treningi stały się bardziej zaawansowane i przez to – męczące. Jukendo ma kilka aspektów, które mnie frustrują, takie jak bardzo... Czytaj dalej →
Podróż do serca Jukendo – Klara – dni 8-11
27-07-2017 – siódmy trening Tego dnia rano nie trenowaliśmy jukendo, jako iż sensei musiał pojechać do Osaki. Spanie do ósmej rano nie było tak przyjemne, jak oczekiwałam, brakowało mi porannego treningu, a w szczególności pracy nad problematycznymi dla mnie elementami. Poprzedniego dnia doznałam ulotnych chwil oświecenia, które przekonały mnie, że potrafię wykonać wszystko prawidłowo, potrzebuję... Czytaj dalej →
Podróż do serca Jukendo – Klara – dni 5-7
2017-07-24 – czwarty trening 57.8Kg, poziom tkanki tłuszczowej 28.6% Powoli przyzwyczajamy się do podróży pociągiem do Kasugai codziennie rano. Choć może sama siebie oszukuję i moment krytyczny jest jeszcze przede mną – kto wie? Każda część mojego ciała nagle zaczęła żyć własnym życiem i poruszać się w niekontrolowany sposób. Ciężko mi odnaleźć właściwą sylwetkę, chociaż... Czytaj dalej →
Podróż do serca Jukendo – Klara – dni 1-4
*To jest pierwsza część zapisków Klara, pełniącej rolę tłumacza i gościnnego autora w serwisie Jukendo World, która niedawno zaczęła trenować jukendo i zdecydowała się przyjechać do Japonii na trzy miesiące by zgłębić tajniki tej sztuki walki, wraz ze swoim partnerem Łukaszem.* 2017-07-20 – Czwartek, drugi dzień w Japonii, pierwszy trening 58 kg, poziom tkanki... Czytaj dalej →
Jukendo jest proste, ale…
Przez Adam Bieniak W maju 2017 roku osoby zajmujące się w Polsce budo miały okazję uczestniczyć w pierwszym seminarium jukendo prowadzonym przez Terada sensei (8. dan hanshi) z Nagoi. Było to doskonałe wprowadzenie do sztuki władania bagnetem. Terada sensei mógł z kolei liczyć na wsparcie osób ćwiczących jukendo na co dzień w różnych zakątkach świata, a... Czytaj dalej →
Takebayashi (kendo) vs Larsen (jukendo)
Jukendo-ka komentarz: Larsen To był mój drugi ishu jiai gdzie użyłem mokuju przeciwko kendo. Mój przeciwnik pierwszy raz stanął naprzeciwko kogoś z mokuju, więc byłem przekonany, że moje przeważające doświadczenie przyniesie mi zwycięstwo . Kiedy po raz pierwszy używałem mokuju, jukendo sensei który nas obserwował krzyczał do mnie ciągle “geidan, geidan”. Jak widać od pierwszego... Czytaj dalej →